~~~ Oczami Justin'a ~~~
Dzisiaj mam wolne od pracy. Wcale mi się to nie podoba. Ledwo wiążę
koniec z końcem. Potrzebuję tej pracy. Nie mogę na nikogo liczyć. Odkąd
uciekłem z domu dziecka, stałem się samodzielny i sam biorę
odpowiedzialność za swoje życie. Czasem zastanawiam się jakby ono
wyglądało, gdyby nie doszło do tego cholernego pożaru. Może miałbym
kochającą rodzinę i normalny
dom... chciałbym chociaż przez chwilę ich zobaczyć. Jestem strasznie
ciekawy jak wyglądali i czym się zajmowali moi rodzice. Miałem zaledwie
pół roku jak oni zginęli. Od 10 lat jestem sam. Nie mam stałego lokum.
Wynajmuję małe mieszkanie w starej kamienicy. Wszyscy uważają mnie za
bezczelnego biedaka. Chcę to zmienić, ale póki co muszę zadowolić się tą
dzielnicą.
Przechodząc przez "swój" teren, usłyszałem dziewczęce wrzaski.
Podążałem za hałasem. Po chwili znalazłem się przed wejściem do jakiejś
uliczki. Nagle moje oczy ujrzały jakąś dziewczynę. Rozebraną do samej
bielizny. Wysłałem mordercze spojrzenie facetowi, który ją obmacywał.
Podszedłem do niego i z całej siły oddałem cios w jego podbrzusze. Facet
pod wpływem ciosu
skulił się w pół. Od razu puścił dziewczynę.
-
O Boże! Dziewczyno, nic nie jest?! - Zapytałem, nachylając się nad jej
półnagim ciałem - Halo?! Słyszysz mnie? - Nie reagowała na mój głos.
Skupiła swój wzrok na jeden punkt. Nie wiedziałem co robić. Najlepszym
rozwiązaniem byłoby zadzwonić po pogotowie, ale jak na złość zapomniałem
telefonu. Postanowiłem zabrać ją do siebie. Ostrożnie ująłem ją w swoje
dłonie. Przykryłem
ją ubraniami. Do ręki wziąłem jej torebkę i ruszyłem w kierunku
mieszkania.
- Nie tak prędko. - Usłyszałem za plecami głos tego dupka. Pomału się odwróciłem.
- Czego do cholery chcesz? Mało Ci jeszcze? Prawie zgwałciłeś niewinną dziewczynę!
-
Po pierwsze nie jesteśmy na "Ty", a po drugie gówno Cię obchodzi, to co
ja robię!- Wysyczał mi prosto w twarz. - Zobaczysz jeszcze tego
pożałujesz! Radzę Ci cieszyć się życiem, póki jeszcze żyjesz. Z Flash'em
się nie zadziera. - Powiedział i odszedł od nas. Coś mi się wydaję, że
mam już kłopoty.
Obudziłam się w czyimś łóżku. Zerknęłam pod kołdrę. Byłam w samej
bieliźnie, a na dodatek, nie wiedziałam jak się tutaj znalazłam. Z wolna
dochodziłam do siebie, lecz nie potrafiłam zebrać myśli. Uniosłam
powieki. Przez mgłę widziałam wnętrze jakiegoś całkiem obcego mi
mieszkania. Ostatnie co pamiętam, było to jak zaczepił mnie ten drań. A
może to jest jego mieszkanie?
Usłyszałam czyjeś kroki. Natychmiast okryłam się mocno kołdrą.
-
O, już nie śpisz! Jak się czujesz? Wszystko w porządku? - Patrzyłam z
przerażeniem w oczach. Pierwszy raz na oczy widzę tego chłopaka.
Właściwie, to kim on w ogóle jest? -
Przepraszam. Nie przedstawiłem się. Jestem Justin Bieber. A to jest moje
mieszkanie.
- Okay... - Odpowiedziałam nieśmiało. - Miło Cię poznać, Justin.
- A Ty się nie przedstawisz? - Zapytał.
- Ah, tak! Racja. Jestem Kelly. Kelly McKain. Przepraszam. Czuję się trochę niezręcznie... Powiedz mi, co ja tutaj robię?
-
Wracając do domu, zauważyłem coś podejrzanego. Podbiegłem tam i
ujrzałem... - Jego głos zadrżał. - ... Ciebie. Pobiłem tamtego gościa i
zabrałem Cię tutaj. Przepraszam, jeśli zrobiłem coś źle.
-
Nie masz za co przepraszać. Postąpiłeś słusznie. Nie wiem co ze mną
byłoby, gdyby nie Ty. Dziękuję, Justin. - Odruchowo złapałam chłopaka za
dłoń. Byłam mu bardzo wdzięczna. Nie musiał zabierać mnie ze sobą, a
jednak to zrobił. Moje oczy w mgnieniu oka zrobiły się szklane.
- Hej, proszę nie płacz. - Powiedział spokojnym głosem, gładząc mnie po policzku.
- Jak ja Ci się odwdzięczę? - Zapytałam, nie odrywając od niego oczu.
-
Coś się wymyśli, nie? - Powiedział, puszczając mi oczko. - A powiedz...
co robiłaś tam sama? Takich miejsc trzeba unikać, a zwłaszcza, gdy jest
się tak atrakcyjną osobą.
-
Umm... atrakcyjną? - Zdziwiłam się. Czy to możliwe, że mogę dla kogoś
być atrakcyjna? Po chwili przypomniałam sobie, że jestem pół naga i, że
tylko kilku centymetrowa warstwa pościeli zakrywa moje ciało. - A czy
mogę odzyskać swoje ubrania? - Zapytałam.
-
Nie wiele z nich zostało. Wiesz co? Załóż ten płaszcz, jeśli się
wstydzisz. Chociaż nie masz czego. Nie takie rzeczy widziałem. Haha. I
chodź za mną. Zaprowadzę Cię do łazienki. Odświeżysz się, trochę się
zrelaksujesz, Ok? - Zaproponował. Rzeczywiście szybki prysznic przydałby
się, ale nie mogę zapominać o tym, że jestem u obcej osoby.
-
Nie chcę być niegrzeczna... - Zaczęłam niepewnie. - My się w ogóle nie
znamy. Chyba najlepiej będzie jak po prostu pożyczysz mi kilka ubrań i
pójdę już sobie.
- Możesz tutaj zostać ile tylko chcesz.
- Dziękuję. Jesteś bardzo miły. Nie zrozum mnie źle. Ja po prostu nie ufam nieznajomym.
-
Nie chcę, żebyś mnie uznała za natręta. Zazwyczaj nie jestem taki. Po
prostu, pozwól mi się Tobą zaopiekować. - Jego duże czekoladowe oczy
błyszczały niczym jak gwiazdy na niebie. Nie wiedziałam jak się
zachować.
- Jeśli Ci tak bardzo na tym zależy to ostatecznie możesz mnie do domu odprowadzić.
- Myślałem raczej, że...
-
To źle myślałeś. – syknęłam oburzona. - Przepraszam, ale nie mogę
dłużej tutaj zostać. - Z facetami trzeba ostrożnie postępować. A
zwłaszcza, gdy się ich nie zna.
-
No, nareszcie! Już nie mogę się doczekać, żeby Ci powiedzieć, o czym
się dowiedziałem. - Od razu, gdy wszedłem do pomieszczenia, zauważyłem
zadowolonego Flash'a. To był dobry znak.
- Ok, opowiadaj. - Oznajmiłem zaciekawiony.
-
Dzwoniłem do wszystkich znajomych i pytałem się ich, czy mają jakieś
namiary na zaufanych ludzi. Niestety, ale nikt nie nie miał kontaktów z
ludźmi ze szpitala.
- Dobra, ale powiedziałeś, że...
- Wiem, co powiedziałem i właśnie do tego zmierzam. Otóż w naszym miasteczku jest kilka zakładów pogrzebowych.
-
To akurat wiem. Nawet kilka widziałem. I raczej żaden z nich nie zgodzi
się na sprowadzanie ciał ludzi, którzy zginęli u nas na ringu.
- Stary, jeden z zakładów prowadzą rodzice pewnej dziewczyny.
-
Tak? Której? - Zapytałem zdziwiony. Trochę rozbawiła mnie ta wiadomość.
Kto normalny zgodziłby się na zamieszkanie z trupami? Współczuję tej
dziewczynie.
-
Myślę, że powinieneś się z nią zaprzyjaźnić. Szperałem trochę na temat
jej rodziny i okazało się, że ojciec tej dziewczyny zginął kilka
miesięcy temu.
- No i co z tego?
- Curly, Ty naprawdę nic nie rozumiesz? Spójrz. Matka została wdową, a córka po utracie ojca potrzebuje wsparcia, więc...
- Zaczekaj. Czegoś tutaj nie rozumiem. Mam przystawiać się do obu?
- Nie. Ja zajmę się matką, a Ty córką. Jestem kawalerem, więc na pewno się skusi. A ta cała Kelly...
- Kelly?! - Krzyknąłem z wrażenia. Nie sądziłem, że rozmawiamy o niej. Od razu chciałem zmienić temat rozmowy.
-
No. A co jest złego w jej imieniu? – Zaczął zdezorientowany. – Czekaj…
znasz ją? - Zapytał podejrzliwie Flash. Pragnąłem uniknąć kontaktu
wzrokowego z mężczyzną. Nie mam zamiaru się mu tłumaczyć. Gdyby się
dowiedział, że zdradziłem swoją ksywę i jednocześnie pokazałem naszą
kryjówkę obcej dziewczynie, na pewno pożałowałbym tego.
-
Nie wiedziałem, że jej rodzice prowadzą dom pogrzebowy. - Powiedziałem
mając nadzieję, że przestanie się mnie wypytywać skąd znam Kelly.
-
No widzisz, to teraz już wiesz. No to tak. Posłuchaj mnie uważnie. Plan
jest taki: Zakręcasz się wokół młodej. Udasz zakochanego w niej po
uszy. Rozkochasz ją w sobie, będziesz słodki, romantyczny, a potem, żeby
mieć pewność, że Ci zaufa przelecisz ją. Następnie powiesz jej, że Twój
znajomy też prowadzi zakład pogrzebowy tylko z tym, że jest bardzo mały
i nie ma w nim dużo miejsca. I
wtedy poprosisz ją o to, żeby użyczyła Ci kostnicy. Zobaczysz na pewno
ten plan wypali.
-
Flash, ja na razie nie chcę angażować się w żadne związki. Nawet te
udawane. - Nie mogę zapomnieć o Holly. Nigdy o niej nie zapomnę. To ona
była miłością mojego życia. Nikt inny, nigdy mi jej nie zastąpi. –
Wspomnienie byłej dziewczyny przyprawiło mnie dreszcze.
-
Oh, daj spokój. Przecież to nie będzie na serio. Będziesz tylko udawał.
Poza tym, przecież Ci pomogę. Owinę sobie jej matkę wokół palca.
Zabiorę ją gdzieś za miasto, a Ty w tym czasie pozbędziesz się ciał. –
Powiedział nonszalancko.
-
Chyba nie zostawisz mnie z tym wszystkim samego? Nie poradzę sobie.
Przecież codziennie są ofiary. Z walki wychodzi tylko jeden cały.
- Curly, co to dla Ciebie? Skoro dałeś sobie radę w ich dobiciu, to w zakopaniu ich ciał na pewno sobie dobrze poradzisz.
- Nie o to chodzi. A co jeśli ona się skapnie?
- Oh, daj spokój! Musisz wierzyć w swoje możliwości, a nie od razu się poddajesz! To jak? Lecimy według planu?
- W porządku, ale pod warunkiem, że po tym wszystkim, to Ty powiesz tej dziewczynie o całym tym planie.
- Haha. I to ma być ten warunek? Przecież i tak to wyjdzie na jaw.
- Dobra. Lepiej upewnij się, że mieszka sama z matką.
- No właśnie w tym jest problem. - Oznajmił siadając na swoim fotelu.
-
Jaki znów problem? - Znając Flash'a i całą jego przeszłość prędzej, czy
później i tak przez niego trafimy za kratki. Czasami jego pomysły
przechodzą ludzkie pojęcie. To jedyny koleś, którego się boję.
- Kelly ma siostrę. To jeszcze dziecko, więc nie masz powodów do obaw.
- Jeśli chcesz, żebym zajął się tą sprawą to najpierw sprzątnij teren.
-
Może po prostu spróbuj się z nimi zaprzyjaźnić? Podobno tamta Emma jest
tylko typową nastolatką, więc dasz sobie radę. Słuchaj, nie będę
marnował kul i miejsca w koszach. Załatw to polubownie, albo... -
Mężczyzna wstał i podszedł do mnie. Przybliżył się. -... będę musiał
znaleźć kogoś innego na Twoje miejsce. I nie mam pojęcia, co się wtedy z
Tobą stanie. Póki co, jesteśmy
przyjaciółmi, prawda? Nie spieprz tego, Curly. Doskonale wiesz, że mnie
się nie da oszukać. Chyba, że chcesz, żeby cały świat, Twoja rodzina i
przyjaciele dowiedzieli się, że pomogłeś mi w zabiciu kilkunastu osób? -
Szantażowanie przez Flash'a jakoś mnie nie rusza. To właśnie od niego
się nauczyłem być stanowczy, ale jeśli chodzi o najbliższych... zawsze
emocje sięgają zenitu.
- Ok. Od jutra zajmę się tym. Jest teraz jakaś walka?
- Yeah. Same cieniasy...
- Czyli znowu będą trupy?
-
Tak. Pewnie zaraz tak. - Nie wiem czy dobrze zrobiłem zgadzając się na
ten plan. Boję się, że to nie wypali. Po tym co jej zrobiłem to na pewno
nie będzie z nią łatwo. Czemu to akurat ona musi mieszkać w tym domu?
Na świecie jest wiele domów pogrzebowych, dlaczego to na nią wypadło?
Nie wiem jak sobie z tym poradzę. Taka jest prawda, że nie umiem już
kochać. Skoro nie potrafię kochać, to jak
sobie poradzę w udawaniu zakochanego? Z przemyśleń wyrwał mnie głoś
Flash'a.
-
Podoba Ci się ta walka? - Zapytał. Na ringu walczyło dwóch
"patyczaków". Obydwoje zadawali sobie ciosy, które pomału ich zabijały.
Przez nielegalne walki, które się tutaj odbywają mamy mnóstwo ciał tych,
którzy nie dali z siebie wszystkiego i po prostu się wykończyli.
Zapewne tych dwóch zaraz dołączy do kolekcji ciał, które trzymamy w
kontenerach na śmieci.
-
Bardzo interesująca walka. - Odpowiedziałem, ziewając. - Wiesz co?
Chyba pójdę do klubu. Jak mam od jutra się przystawiać do tej laski to
muszę trochę odreagować.
- I takie podejście do sprawy mi się podoba. Baw się dobrze,
Curly. - Przybiłem piątkę z Flash'em i postanowiłem zadzwonić do chłopaków.
⚝ ⚝ ⚝

Co ty, nigdy tego nie przestane czytac! Juz mnie wciagnelo po drugim rozdziale, wiec nie ma mowy o zaprzestaniu, a rozdzial wyszedl ci SWIETNY!! <3 @Juliaa00Styles
OdpowiedzUsuńaww Justin się pojawił :) fajny rozdział czekam na kolejny
OdpowiedzUsuńomg extra !:) Jest swietny ale noo nie potrafie wyobrazic sobie Hazzy jako tego zlego no nie widze tego xD Hah ale Justin *.* Jaki slodziak i tak sie o nią martwil,jej :) <3
OdpowiedzUsuńWgl to przeraza mnie troche mysl,ze ona mieszka w domu pogrzebowym.. brrr xD lubie takie klimaty ale noo blagam Cie widzisz tam jakąś romantyczną scene ??:D haah ogolem cudowny rozdzial,swietne opowiadanie i ciekawy pomysl :)) Czekam na nexta :) <3 Syl xx
P.S. zapraszam wszytkich na mojego bloga,dopiero zaczynam,pojawil sie juz rozdzial I :) mywaytobehappy95.blogspot.com xx
mega wciągające, czekam do następnego :D {przepraszam że nawaliłam} ~ @massnea
OdpowiedzUsuńMegaaa ! Czekam na koljny rozdził :))
OdpowiedzUsuńNie zawalilas żadnej sprawy, coraz ciekawsze opowiadanie. Zastanawiam sie co będzie dalej. Czekam na nexta, jeśli możesz informuj mnie na twitterZe @Paulaa9999
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział, nie zawaliłaś wgl :)
OdpowiedzUsuńPorobiło się teraz, ciekawe co z tego wszystkiego wyjdzie :D
Czekam na następny rozdział :3
@polish_eyes95
Jest boski! Mam ciarki jak czytam o tych ciałach i wgl. brrr... Nie przestanę czytać bo za bardzo się w to wciągnełam xx / @Japitole_To1D
OdpowiedzUsuńZ A J E B I S T Y :D
OdpowiedzUsuń___________________________
czekam na następny .
ŚWIETNY *.*
OdpowiedzUsuń@polischswag_
OdpowiedzUsuńświetny, nie mogę się doczekać następnego. :) x
OdpowiedzUsuńCzekam na ciąg dalszy jak byś mogła infrmuj mnie na tt @Dream_Band_1D
OdpowiedzUsuńJakoż iż mam spore zaległości w czytaniu ten komentarz będzie się odnosił do obu rozdziałów.
OdpowiedzUsuńRozdział 1:
No cóż ja mogę dużo mówić... zajebisty!!
Rozdział 2:
Gdzie ja znajdę takiego Justina? xD
Och ten Harry :D
P.S Już rozumiem dlaczego dom pogrzebowy!!!! xD hahah
Weny życzę :*
Nie jest zły.. Mi się podoba. ;)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na http://iwillneverforgetwhatifelt.blogspot.com/ Liczę na szczery komentarz z twojej strony. ;3
@pysia_aaw
Jak widzę, pierwszy wpis z Justinem c:
OdpowiedzUsuńCiekawie piszesz + bardzo ładny nagłówek ♥
Cudooooo :*
OdpowiedzUsuń@NikaDirectioner
fajny :) "Jestem Justin Bieber. A to jest moje mieszkanie." - niczym James Bond, rawr ;) jezu, jaka intryga, WOW! Harry nie umie już kochać? hm czuję,że sobie przypomni.. ;) bardzo fajnie to napisałaś ;)
OdpowiedzUsuń@Saviour_
Nic nie zawaliłaś xD jest super ;))
OdpowiedzUsuń@Take_youuu