piątek, 28 czerwca 2013

2. Doskonały plan?

                                                  

                                                       ~~~ Oczami Justin'a ~~~

       Dzisiaj mam wolne od pracy. Wcale mi się to nie podoba. Ledwo wiążę koniec z końcem. Potrzebuję tej pracy. Nie mogę na nikogo liczyć. Odkąd uciekłem z domu dziecka, stałem się samodzielny i sam biorę odpowiedzialność za swoje życie. Czasem zastanawiam się jakby ono wyglądało, gdyby nie doszło do tego cholernego pożaru. Może miałbym kochającą rodzinę i normalny dom... chciałbym chociaż przez chwilę ich zobaczyć. Jestem strasznie ciekawy jak wyglądali i czym się zajmowali moi rodzice. Miałem zaledwie pół roku jak oni zginęli. Od 10 lat jestem sam. Nie mam stałego lokum. Wynajmuję małe mieszkanie w starej kamienicy. Wszyscy uważają mnie za bezczelnego biedaka. Chcę to zmienić, ale póki co muszę zadowolić się tą dzielnicą.
      Przechodząc przez "swój" teren, usłyszałem dziewczęce wrzaski. Podążałem za hałasem. Po chwili znalazłem się przed wejściem do jakiejś uliczki. Nagle moje oczy ujrzały jakąś dziewczynę. Rozebraną do samej bielizny. Wysłałem mordercze spojrzenie facetowi, który ją obmacywał. Podszedłem do niego i z całej siły oddałem cios w jego podbrzusze. Facet pod wpływem ciosu skulił się w pół. Od razu puścił dziewczynę.
- O Boże! Dziewczyno, nic nie jest?! - Zapytałem, nachylając się nad jej półnagim ciałem - Halo?! Słyszysz mnie? -  Nie reagowała na mój głos. Skupiła swój wzrok na jeden punkt. Nie wiedziałem co robić. Najlepszym rozwiązaniem byłoby zadzwonić po pogotowie, ale jak na złość zapomniałem telefonu. Postanowiłem zabrać ją do siebie. Ostrożnie ująłem ją w swoje dłonie. Przykryłem ją ubraniami. Do ręki wziąłem jej torebkę i ruszyłem w kierunku mieszkania.
- Nie tak prędko. - Usłyszałem za plecami głos tego dupka. Pomału się odwróciłem.
- Czego do cholery chcesz? Mało Ci jeszcze? Prawie zgwałciłeś niewinną dziewczynę!
- Po pierwsze nie jesteśmy na "Ty", a po drugie gówno Cię obchodzi, to co ja robię!- Wysyczał mi prosto w twarz. - Zobaczysz jeszcze tego pożałujesz! Radzę Ci cieszyć się życiem, póki jeszcze żyjesz. Z Flash'em się nie zadziera. - Powiedział i odszedł od nas. Coś mi się wydaję, że mam już  kłopoty.

                                                                    ~~~ Oczami Kelly ~~~

    Obudziłam się  w czyimś łóżku. Zerknęłam pod kołdrę. Byłam w samej bieliźnie, a na dodatek, nie wiedziałam jak się tutaj znalazłam. Z wolna dochodziłam do siebie, lecz nie potrafiłam zebrać myśli. Uniosłam powieki. Przez mgłę widziałam wnętrze jakiegoś całkiem obcego mi mieszkania. Ostatnie co pamiętam, było to jak zaczepił mnie ten drań. A może to jest jego mieszkanie? Usłyszałam czyjeś kroki. Natychmiast okryłam się mocno kołdrą.
- O,  już nie śpisz! Jak się czujesz? Wszystko w porządku? - Patrzyłam z przerażeniem w oczach. Pierwszy raz na oczy widzę tego chłopaka. Właściwie, to kim on w ogóle jest?  - Przepraszam. Nie przedstawiłem się. Jestem Justin Bieber. A to jest moje mieszkanie.
- Okay... - Odpowiedziałam nieśmiało. - Miło Cię poznać, Justin.
- A Ty się nie przedstawisz? - Zapytał.
- Ah, tak! Racja. Jestem Kelly. Kelly McKain. Przepraszam. Czuję się trochę niezręcznie... Powiedz mi, co ja tutaj robię?
- Wracając do domu, zauważyłem coś podejrzanego. Podbiegłem tam i ujrzałem... - Jego głos zadrżał. - ... Ciebie. Pobiłem tamtego gościa i zabrałem Cię tutaj. Przepraszam, jeśli zrobiłem coś źle.
- Nie masz za co przepraszać. Postąpiłeś słusznie. Nie wiem co ze mną byłoby, gdyby nie Ty. Dziękuję, Justin. - Odruchowo złapałam chłopaka za dłoń. Byłam mu bardzo wdzięczna. Nie musiał zabierać mnie ze sobą, a jednak to zrobił. Moje oczy w mgnieniu oka zrobiły się szklane.
- Hej, proszę nie płacz. - Powiedział spokojnym głosem, gładząc mnie po policzku.
- Jak ja Ci się odwdzięczę? - Zapytałam, nie odrywając od niego oczu.
- Coś się wymyśli, nie? - Powiedział, puszczając mi oczko. - A powiedz... co robiłaś tam sama? Takich miejsc trzeba unikać, a zwłaszcza, gdy jest się tak atrakcyjną osobą.
- Umm... atrakcyjną? - Zdziwiłam się. Czy to możliwe, że mogę dla kogoś być atrakcyjna? Po chwili przypomniałam sobie, że jestem pół naga i, że tylko kilku centymetrowa warstwa pościeli zakrywa moje ciało. - A czy mogę odzyskać swoje ubrania? - Zapytałam.
- Nie wiele z nich zostało. Wiesz co? Załóż ten płaszcz, jeśli się wstydzisz. Chociaż nie masz czego. Nie takie rzeczy widziałem. Haha. I chodź za mną. Zaprowadzę Cię do łazienki. Odświeżysz się, trochę się zrelaksujesz, Ok? - Zaproponował. Rzeczywiście szybki prysznic przydałby się, ale nie mogę zapominać o tym, że jestem u obcej osoby.
- Nie chcę być niegrzeczna... - Zaczęłam niepewnie. - My się w ogóle nie znamy. Chyba najlepiej będzie jak po prostu pożyczysz mi kilka ubrań i pójdę już sobie.
- Możesz tutaj zostać ile tylko chcesz.
- Dziękuję. Jesteś bardzo miły. Nie zrozum mnie źle. Ja po prostu nie ufam nieznajomym.
- Nie chcę, żebyś mnie uznała za natręta. Zazwyczaj nie jestem taki. Po prostu, pozwól mi się Tobą zaopiekować. - Jego duże czekoladowe oczy błyszczały niczym jak gwiazdy na niebie. Nie wiedziałam jak się zachować.
- Jeśli Ci tak bardzo na tym zależy to ostatecznie możesz mnie do domu odprowadzić.
- Myślałem raczej, że...
- To źle myślałeś. – syknęłam oburzona. - Przepraszam, ale nie mogę dłużej tutaj zostać. - Z facetami trzeba ostrożnie postępować. A zwłaszcza, gdy się ich nie zna.



                                                  ~~~ Oczami Harry'ego ~~~


- No, nareszcie! Już nie mogę się doczekać, żeby Ci powiedzieć, o czym się dowiedziałem. - Od razu, gdy wszedłem do pomieszczenia, zauważyłem zadowolonego Flash'a. To był dobry znak.
- Ok, opowiadaj. - Oznajmiłem zaciekawiony.
- Dzwoniłem do wszystkich znajomych i pytałem się ich, czy mają jakieś namiary na zaufanych ludzi. Niestety, ale nikt nie nie miał kontaktów z ludźmi ze szpitala.
- Dobra, ale powiedziałeś, że...
- Wiem, co powiedziałem i właśnie do tego zmierzam. Otóż w naszym miasteczku jest kilka zakładów pogrzebowych.
- To akurat wiem. Nawet kilka widziałem. I raczej żaden z nich nie zgodzi się na sprowadzanie ciał ludzi, którzy zginęli u nas na ringu.
- Stary, jeden z zakładów prowadzą rodzice pewnej dziewczyny.
- Tak? Której? - Zapytałem zdziwiony. Trochę rozbawiła mnie ta wiadomość. Kto normalny zgodziłby się na zamieszkanie z trupami? Współczuję tej dziewczynie.
- Myślę, że powinieneś się z nią zaprzyjaźnić. Szperałem trochę na temat jej rodziny i okazało się, że ojciec tej dziewczyny zginął kilka miesięcy temu.
- No i co z tego?
- Curly, Ty naprawdę nic nie rozumiesz? Spójrz. Matka została wdową, a córka po utracie ojca potrzebuje wsparcia, więc...
- Zaczekaj. Czegoś tutaj nie rozumiem. Mam przystawiać się do obu?
- Nie. Ja zajmę się matką, a Ty córką. Jestem kawalerem, więc na pewno się skusi. A ta cała Kelly...
- Kelly?! - Krzyknąłem z wrażenia. Nie sądziłem, że rozmawiamy o niej. Od razu chciałem zmienić temat rozmowy.
- No. A co jest złego w jej imieniu? – Zaczął zdezorientowany. – Czekaj… znasz ją? - Zapytał podejrzliwie Flash. Pragnąłem uniknąć kontaktu wzrokowego z mężczyzną. Nie mam zamiaru się mu tłumaczyć. Gdyby się dowiedział, że zdradziłem swoją ksywę i jednocześnie pokazałem naszą kryjówkę obcej dziewczynie, na pewno pożałowałbym tego.
- Nie wiedziałem, że jej rodzice prowadzą dom pogrzebowy. - Powiedziałem mając nadzieję, że przestanie się mnie wypytywać skąd znam Kelly.
- No widzisz, to teraz już wiesz. No to tak. Posłuchaj mnie uważnie. Plan jest taki: Zakręcasz się wokół młodej. Udasz zakochanego w niej po uszy. Rozkochasz ją w sobie, będziesz słodki, romantyczny, a potem, żeby mieć pewność, że Ci zaufa przelecisz ją. Następnie powiesz jej, że Twój znajomy też prowadzi zakład pogrzebowy tylko z tym, że jest bardzo mały i nie ma w nim dużo miejsca. I wtedy poprosisz ją o to, żeby użyczyła Ci kostnicy. Zobaczysz na pewno ten plan wypali.
- Flash, ja na razie nie chcę angażować się w żadne związki. Nawet te udawane. - Nie mogę zapomnieć o Holly. Nigdy o niej nie zapomnę. To ona była miłością mojego życia. Nikt inny, nigdy mi jej nie zastąpi. – Wspomnienie byłej dziewczyny przyprawiło mnie dreszcze.
- Oh, daj spokój. Przecież to nie będzie na serio. Będziesz tylko udawał. Poza tym, przecież Ci pomogę. Owinę sobie jej matkę wokół palca. Zabiorę ją gdzieś za miasto, a Ty w tym czasie pozbędziesz się ciał. – Powiedział nonszalancko.
- Chyba nie zostawisz mnie z tym wszystkim samego? Nie poradzę sobie. Przecież codziennie są ofiary. Z walki wychodzi tylko jeden cały.
- Curly, co to dla Ciebie? Skoro dałeś sobie radę w ich dobiciu, to w zakopaniu ich ciał na pewno sobie dobrze poradzisz.
- Nie o to chodzi. A co jeśli ona się skapnie?
- Oh, daj spokój! Musisz wierzyć w swoje możliwości, a nie od razu się poddajesz! To jak? Lecimy według planu?
- W porządku, ale pod warunkiem, że po tym wszystkim, to Ty powiesz tej dziewczynie o całym tym planie.
- Haha. I to ma być ten warunek? Przecież i tak to wyjdzie na jaw.
- Dobra. Lepiej upewnij się, że mieszka sama z matką.
- No właśnie w tym jest problem. - Oznajmił siadając na swoim fotelu.
- Jaki znów problem? - Znając Flash'a i całą jego przeszłość prędzej, czy później i tak przez niego trafimy za kratki. Czasami jego pomysły przechodzą ludzkie pojęcie. To jedyny koleś, którego się boję.
- Kelly ma  siostrę. To jeszcze dziecko, więc nie masz powodów do obaw.
- Jeśli chcesz, żebym zajął się tą sprawą to najpierw sprzątnij teren.
- Może po prostu spróbuj się z nimi zaprzyjaźnić? Podobno tamta Emma jest tylko typową nastolatką, więc dasz sobie radę. Słuchaj, nie będę marnował kul i miejsca w koszach. Załatw to polubownie, albo... - Mężczyzna wstał i podszedł do mnie. Przybliżył się. -... będę musiał znaleźć kogoś innego na Twoje miejsce. I nie mam pojęcia, co się wtedy z Tobą stanie. Póki co, jesteśmy przyjaciółmi, prawda? Nie spieprz tego, Curly. Doskonale wiesz, że mnie się nie da oszukać. Chyba, że chcesz, żeby cały świat, Twoja rodzina i przyjaciele dowiedzieli się, że pomogłeś mi w zabiciu kilkunastu osób? - Szantażowanie przez Flash'a jakoś mnie nie rusza. To właśnie od niego się nauczyłem być stanowczy, ale jeśli chodzi o najbliższych... zawsze emocje sięgają zenitu.
- Ok. Od jutra zajmę się tym. Jest teraz jakaś walka?
- Yeah. Same cieniasy...
- Czyli znowu będą trupy?
- Tak. Pewnie zaraz tak. - Nie wiem czy dobrze zrobiłem zgadzając się na ten plan. Boję się, że to nie wypali. Po tym co jej zrobiłem to na pewno nie będzie z nią łatwo. Czemu to akurat ona musi mieszkać w tym domu? Na świecie jest wiele domów pogrzebowych, dlaczego to na nią wypadło? Nie wiem jak sobie z tym poradzę. Taka jest prawda, że nie umiem już kochać. Skoro nie potrafię kochać, to jak sobie poradzę w udawaniu zakochanego? Z przemyśleń wyrwał mnie głoś Flash'a.
- Podoba Ci się ta walka? - Zapytał. Na ringu walczyło dwóch "patyczaków". Obydwoje zadawali sobie ciosy, które pomału ich zabijały. Przez nielegalne walki, które się tutaj odbywają mamy mnóstwo ciał tych, którzy nie dali z siebie wszystkiego i po prostu się wykończyli. Zapewne tych dwóch zaraz dołączy do kolekcji ciał, które trzymamy w kontenerach na śmieci.
- Bardzo interesująca walka. - Odpowiedziałem, ziewając. - Wiesz co? Chyba pójdę do klubu. Jak mam od jutra się przystawiać do tej laski to muszę trochę odreagować. 
- I takie podejście do sprawy mi się podoba. Baw się dobrze,
Curly. - Przybiłem piątkę z Flash'em i postanowiłem zadzwonić do chłopaków.



                                                                         ⚝ ⚝ ⚝



Heeej! I jest 2 rozdział! Podoba się? ;D  Ja osobiście uważam, że zawaliłam sprawę. Po prostu czuję, że przez ten rozdział, przestaniecie to opowiadanie czytać. LICZĘ NA SZCZERY KOMENTARZ! Napiszcie swoje twitter'y, jeśli chcecie być informowani o nextach. Przepraszam za wszystkie błędy. KOCHAM WAS I DO NEXTA! ~~ @agata_971012 xxx




19 komentarzy:

  1. Co ty, nigdy tego nie przestane czytac! Juz mnie wciagnelo po drugim rozdziale, wiec nie ma mowy o zaprzestaniu, a rozdzial wyszedl ci SWIETNY!! <3 @Juliaa00Styles

    OdpowiedzUsuń
  2. aww Justin się pojawił :) fajny rozdział czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  3. omg extra !:) Jest swietny ale noo nie potrafie wyobrazic sobie Hazzy jako tego zlego no nie widze tego xD Hah ale Justin *.* Jaki slodziak i tak sie o nią martwil,jej :) <3
    Wgl to przeraza mnie troche mysl,ze ona mieszka w domu pogrzebowym.. brrr xD lubie takie klimaty ale noo blagam Cie widzisz tam jakąś romantyczną scene ??:D haah ogolem cudowny rozdzial,swietne opowiadanie i ciekawy pomysl :)) Czekam na nexta :) <3 Syl xx

    P.S. zapraszam wszytkich na mojego bloga,dopiero zaczynam,pojawil sie juz rozdzial I :) mywaytobehappy95.blogspot.com xx

    OdpowiedzUsuń
  4. mega wciągające, czekam do następnego :D {przepraszam że nawaliłam} ~ @massnea

    OdpowiedzUsuń
  5. Megaaa ! Czekam na koljny rozdził :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie zawalilas żadnej sprawy, coraz ciekawsze opowiadanie. Zastanawiam sie co będzie dalej. Czekam na nexta, jeśli możesz informuj mnie na twitterZe @Paulaa9999

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział, nie zawaliłaś wgl :)
    Porobiło się teraz, ciekawe co z tego wszystkiego wyjdzie :D
    Czekam na następny rozdział :3
    @polish_eyes95

    OdpowiedzUsuń
  8. Jest boski! Mam ciarki jak czytam o tych ciałach i wgl. brrr... Nie przestanę czytać bo za bardzo się w to wciągnełam xx / @Japitole_To1D

    OdpowiedzUsuń
  9. Z A J E B I S T Y :D
    ___________________________
    czekam na następny .

    OdpowiedzUsuń
  10. świetny, nie mogę się doczekać następnego. :) x

    OdpowiedzUsuń
  11. Czekam na ciąg dalszy jak byś mogła infrmuj mnie na tt @Dream_Band_1D

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakoż iż mam spore zaległości w czytaniu ten komentarz będzie się odnosił do obu rozdziałów.
    Rozdział 1:
    No cóż ja mogę dużo mówić... zajebisty!!
    Rozdział 2:
    Gdzie ja znajdę takiego Justina? xD
    Och ten Harry :D

    P.S Już rozumiem dlaczego dom pogrzebowy!!!! xD hahah
    Weny życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie jest zły.. Mi się podoba. ;)
    Zapraszam do mnie na http://iwillneverforgetwhatifelt.blogspot.com/ Liczę na szczery komentarz z twojej strony. ;3

    @pysia_aaw

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak widzę, pierwszy wpis z Justinem c:
    Ciekawie piszesz + bardzo ładny nagłówek ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudooooo :*
    @NikaDirectioner

    OdpowiedzUsuń
  16. fajny :) "Jestem Justin Bieber. A to jest moje mieszkanie." - niczym James Bond, rawr ;) jezu, jaka intryga, WOW! Harry nie umie już kochać? hm czuję,że sobie przypomni.. ;) bardzo fajnie to napisałaś ;)
    @Saviour_

    OdpowiedzUsuń
  17. Nic nie zawaliłaś xD jest super ;))
    @Take_youuu

    OdpowiedzUsuń