poniedziałek, 24 czerwca 2013

1. Nie ufaj mu.

                                                          
                                                            ~~ Oczami Kelly ~~


     Nareszcie koniec szkoły! Ah, jakie to piękne uczucie trzymać w rękach świadectwo. Najbardziej cieszy mnie myśl o tym, że odpocznę od tych wszystkich wyzwisk. Ludzie to świnie. Znajdują sobie ofiarę, a potem chcą ją zniszczyć. Na szczęście jestem silnym człowiekiem i daję sobie jakoś radę.
Czekając na mamę, rozglądałam się dookoła. Każda szkoła dzieli się na szkolne gwiazdy i przeciętnych nastolatków. U mnie też tak jest, tylko z tym, że ja otwieram nową grupę - grupę odrzutów. Już się do tego przyzwyczaiłam. Mam ich po prostu gdzieś. Z przemyśleń wyrwał mnie dźwięk wydobyty z klaksonu auta. To była moja mama. Obdarowałam ją uśmiechem, po czym wsiadłam.
- Dzień dobry, skarbie. - Powiedziała radośnie mama, całując mnie w czoło. Zawsze to robi.
- Hej. - Odpowiedziałam cicho. wciąż się uśmiechając.
- Mam do Ciebie prośbę. Mogłabyś pójść do banku i zapłacić rachunki? Zrobiłabym to sama, ale wiesz... muszę iść do tego cholernego urzędu. Już sobie wyobrażam kolejkę. Pewnie spędzę tam kilka godzin. To jak, zrobisz to dla mnie?
- Oczywiście. - Odpowiedziałam, wyglądając przez okno. Przejeżdżałyśmy właśnie przez las. Ciągle miałam przed oczami postać tego chłopaka. Spoglądając przez gęstwinę drzew próbowałam wyobrazić sobie jaką tajemnicę skrywa to miejsce.
 - Mamo? Co teraz będzie z domem pogrzebowym? Kto będzie go pilnował? - Zapytałam na co mama oderwała wzrok z drogi.
- Kelly to, że wyjeżdżam, to nie oznacza, że musimy zamknąć zakład. Masz jeszcze rodzeństwo, które na pewno pomoże Ci w doglądaniu go.
- To był żart, prawda? Myślisz, że Emm'ie będzie się chciało zajmować trupami? Jesteś tego pewna? Bo ja nie.
- Jeszcze mam Ciebie, Kelly.
- Mamo, rozmawiałyśmy już o tym. Nie jestem za tym, żeby dalej to ciągnąć. - Starałam się być stanowcza.
- Słuchaj, nie mogę zamknąć zakładu. Gdybym na to sobie pozwoliła, nie starczyłoby nam pieniędzy na czynsz i nie tylko. - Mama ciągle martwi się o kasę. Rozumiem ją, ale dłużej nie wytrzymam w domu, gdzie co chwilę przywożą ciała zmarłych ludzi. I jeszcze ten smród unoszący się w powietrzu... nawet ciągłe wietrzenie domu nic nie pomaga. Duszę się nim. Już nawet nie chodzi o strach. Nie boję się zmarłych. Prędzej ktoś żywy zrobiłby mi krzywdę, niż nieboszczyk. Po prostu chcę normalnie żyć.
- Zatrzymaj się proszę. - Poprosiłam.
- Tutaj? Przecież będziesz miała daleko do miasta. Poza tym nie boisz się iść sama przez las?
- Mamo, to tyko las. Nic nie może mi się w nim stać. 5 minut i będę w miasteczku. Przy okazji się przewietrzę.
- W porządku. Masz tutaj pieniądze, a tutaj rachunki. Tylko błagam! Nie zgub tego.
- Mam 17 lat. Poradzę sobie. - Zapewniłam.
- No mam taką nadzieję. - Mina mamy zupełnie mijała się z tym co powiedziała. Wyglądała jakby dała pieniądze 5 letniemu dziecku. Tym bardziej chciałam jak najszybciej wysiąść.
- Do zobaczenia później. - Odpowiedziałam i wysiadłam z auta. Pomachałam mamię i odczekałam chwilę zanim odjedzie. Po chwili ruszyłam w stronę miasta. Wokół całego miasta rozciąga się ten las. Chyba tylko tym różni się to miejsce od innych. To, że tutaj często pada to akurat normalna rzecz. W końcu takie są uroki Wielkiej Brytanii. Po kilku minutowej wędrówce znalazłam się w centrum miasta. Skierowałam się do pobliskiego banku. Sprawdziłam, czy na pewno mam wszystkie potrzebne rzeczy i weszłam do środka. W pomieszczeniu zobaczyłam tylko jedną osobę w kolejce. Zadowolona usiadłam na krześle. Starsza pani szybko uporała się ze sprawą, z którą przyszła.
- Dzień dobry. W czym mogę pomóc? - Zapytała kobieta siedząca za okienkiem.
- Chciałabym zapłacić te rachunki. - Wysunęłam papier w stronę kobiety. Czekając na potwierdzenie wpłaty, spoglądałam przez okno. Nie było nic tam ciekawego oprócz starszej pani, która przed chwilą stąd wyszła. Kobieta pakował coś do torebki, gdy nagle ktoś podbiegł do niej i wyrwał jej ją z rąk. Zaniepokojona rzuciłam pieniądze na ladę i wybiegłam z banku. W oddali zobaczyłam biegnącego młodego chłopaka. Pobiegłam za nim. Gdy uznałam, że jestem wystarczająco blisko tego osobnika, to się zatrzymałam. Przylegałam do muru. Lekko wychyliłam głowę z za winkla. Ujrzałam tego samego chłopaka, którego widziałam w lesie. Po cichu, spokojnym krokiem udałam się za nim. Chłopak wszedł do jakiejś bramy. Trochę się przestraszyłam, bo było tam ciemno. Przełknęłam ślinę i zaczęłam go śledzić. Rozglądałam się na wszystkie strony. Nigdzie go nie było. Za plecami poczułam podmuch arktycznego chłodu. Stałam bez ruchu. To było bez sensu. Nie potrzebnie wchodziłam tutaj. Nieznajomy przez ten czas pewnie uciekł na drugi koniec miasta. Bezradnie się odwróciłam, chcąc udać się do domu. Nagle z ciemności wyłoniła się postać. To był on. Tym razem nie miał założonego kaptura na głowie. Mogłam swobodnie się mu przyjrzeć. Jego brązowe loki lekko powiewały na wietrze. W ciemności jego oczy świeciły się niemal jak u kota. Pomału zaczęłam cofać się do tyłu. Chłopak niebezpiecznie blisko stał obok mnie. Serce waliło mi jak szalone. Chciałam jakoś odwrócić jego uwagę i po prostu uciec z tego przerażającego miejsca, ale nie miałam jak.
- Widzę, że odkryłaś moją kryjówkę. Ta brama prowadzi do mojego tajemnego domu. Powiedz mi, co tutaj robisz? Czego szukasz? - Czułam się jak dziecko na dywaniku u dyrektora. Nie wiedziałam co powiedzieć i co zrobić, bo nie wiadomo jakby to odebrał ten szaleniec. Ciemnowłosy okrążał mnie kilka razy, bacznie się mi przyglądając. Z reguły trudno jest mnie przestraszyć, ale w nim jest coś tajemniczego.
- Czemu ukradłeś tę torebkę tamtej starszej pani? - Zapytałam, starając się pokonać strach.
- Najpierw odpowiedz mi na pytanie " CO TUTAJ ROBISZ?!", a potem zadawaj pytania, dobrze?
- Kim Ty jesteś, że masz bezczelność mi rozkazywać? Za kogo się uważasz? Za księcia? - Nie wytrzymałam. Nienawidzę, gdy ktoś mi rozkazuje.
- Zadziorna jesteś. Masz racje. Tak jakby jestem księciem.
- Taa... a ja jestem konikiem Pony z krainy tęczy. - Oznajmiłam oschle. - Mów sobie co chcesz. Nie przestraszysz mnie, chodzeniem w kółko, tym wyrazem twarzy i udawanym tonem głosu.
- Ok. Ukradłem tą torebkę, bo mi się nudziło. Pasuje? - Powiedział drwiącym uśmieszkiem.
- Okradłeś człowieka dla zabawy?! Dobrze Ci z tym?
- My chyba nie jesteśmy na "Ty". - Odpowiedział, zmieniając temat.
- Racja. To jak masz na imię? - Zapytałam.
- Nadal nie odpowiedziałaś mi na moje pytanie. Rodzice nie nauczyli Cię manier?
- Co robiłeś wczoraj w lesie? - Zadałam kolejne pytanie. Skoro on może zmieniać temat, to czemu ja nie mogę?
- Słucham? O czym Ty mówisz?
- Nie wykręcaj się! Nie jestem głupia. Widziałam Ciebie, auto i kierowcę. Tak łatwo mnie nie spławisz.
- To nie powinno Cię obchodzić.
- O, jednak olśniło Cię! Czemu unikasz tego tematu? Gdyby nic się tam nie stało, to nie bałbyś się, że coś wyjdzie na jaw.
- Nie powinnaś ze mną zadzierać.
- A to niby czemu? Zabijesz mnie? - Nieznajomy odwrócił się do mnie plecami. Sama się sobie dziwię, że normalnie z nim rozmawiałam. - Jesteś głuchy, czy co? Co robiłeś w lesie?! Do cholery, odpowiedz mi! - Chłopak z nadludzką szybkością odwrócił się i przycisnął mnie do ściany. Czułam jego oddech na swojej szyi. Zaczęłam szybciej oddychać. Było mi duszno. Cały czas byłam przyciśnięta do lodowatej ściany.
- Wstrzymaj oddech, skarbie. - Wysyczał mi na ucho. Nie wiedziałam czego mogę się spodziewać po tym człowieku. Jego zachowanie maskowało to, jakim przystojnym jest chłopakiem. Nie wydusiłam, ani jednego słowa.
- Mam na imię Harry. Dla przyjaciół "Curly". Wiesz czemu "Curly"?
- Bo masz loki? Mało oryginalne. - Odpowiedziałam z trudem.
- Haha. Te loki mogą zmylić człowieka. Właśnie dlatego mam taką ksywę. Tylko nieliczni wiedzą co się kryje pod tym pseudonimem i jaki naprawdę jestem.
- Jaki jesteś? - Zapytałam szybko.
- Za dużo pytań zadajesz, słonko. Twój czas już minął. - Każde jego słowo było wypowiedziane z nienawiścią i złością. - Aaa... i jeszcze jedno! Nikomu ani słowa o mnie. Nie znasz mnie, zrozumiano? - Złapał mnie za ramię i popchnął w stronę wyjścia. Ledwo udało mi się utrzymać równowagę.
- Do zobaczenia potem, Kelly. - Dodał, znikając w ciemnościach.

                                                       ~~ Oczami Harry'ego ~~


- Co tak późno, Harry? - Zapytał Lou, siedzący przed telewizorem. Jako jedyny nie spał. Jak tak dalej pójdzie to będę musiał wsypać mu do picia jakieś środki na senne.
- Musiałem załatwić kilka spraw. - Odpowiedziałem obojętnie, ściągając ubranie wierzchnie.
- Ostatnio masz sporo rzeczy na głowie, co? Słuchaj. Rozumiem, że przez to otoczenie możesz się czuć inny, ale nie zapominaj, że nie jesteś tutaj sam. Stary, masz nas. Musisz w końcu zerwać z przeszłością i zapomnieć o tym, co się stało. Ona na pewno nie chciałaby, żebyś obwiniał się o jej śmierć.
- Przestań! Nigdy więcej nie poruszaj tematu związanego z Holly! Nigdy! - Rzuciłem się z pięścią na chłopaka. W ostatniej chwili się opanowałem. Nie mam zamiaru wylądować za kratkami za pobicie kumpla.
- Spokojnie. Ja tylko chciałem dobrze.
- To źle chciałeś. - Oznajmiłem sucho, omijając chłopaka.
- Musisz iść do jakiejś poradni, czy coś. Zachowujesz się jak psychopata.
- Nic nie muszę. Jestem wolny! Zrozum w końcu to, że Cię nie potrzebuję! Mam gdzieś waszą troskę. Jak dla mnie to mogliście zostać przy śpiewaniu, a nie przeprowadzać ze mną. Nie musiałbym się teraz z wami użerać.
- Wiesz co? Ty nie masz pojęcia, jaką cenną rzecz poświęciliśmy dla Ciebie! Moglibyśmy być teraz najsławniejszym boysband'em na świecie. Nie doceniasz tego, jakich masz dobrych przyjaciół, głupcze.
- Sorry... Naprawdę przepraszam. Nie radzę sobie już. - Musiałem odegrać scenkę humorzastego, załamanego kochanka. Gdybym tego nie zrobił, Louis mógłby snuć jakieś domysły.
- Możesz na nas zawsze liczyć. My zawsze Tobie pomożemy. - Powiedział spokojnym głosem.
- Dzięki. - Odpowiedziałem, sztucznie się uśmiechając.
- Idziemy jutro do clubu. Chcesz iść z nami? - Zaproponował chłopak.
- A o której? - Zapytałem, spoglądając na zegarek, leżący na mojej dłoni.
- Późnym wieczorem.
- O to nie. Mam coś do zrobienia.
- Co będziesz robił o tej porze? Harry czy Ty coś ukrywasz przed nami? - Zapytał, podejrzliwie Lou.
- Co Ci przyszło do głowy? O tej porze akurat leci powtórka "Przyjaciół".
- Serio? Może też zostanę.
- Nie lepiej będzie jak pójdziesz z chłopakami? Zabawisz się, poderwiesz jakieś laski. Ze mną będzie nudno.
- Heh. Spoko. - Dodał Lou i odszedł ode mnie. Wreszcie zostałem sam. Upewniłem się, że nie ma nikogo w pobliżu i wykręciłem numer do Flash'a.
- No, stary załatwiłeś to dla mnie? - Zapytałem kumpla.
- Pewnie, Curly. Obgadamy to później.
- Dzięki.
- Weź ze sobą bluzę. - Dodał.
- Spokojna głowa, Flash. Już się do niej przyzwyczaiłem.

                                                           ~~ Oczami Kelly ~~


      Wystraszona uciekłam z tej obskurnej bramy. Znalazłam się na ulicy Carton Street. To ponura i jednocześnie zakazana dzielnica. Dotychczas przejeżdżałam przez ten teren tylko za zamkniętymi zamkami i podniesionymi szczelnie szybami. Wszędzie wąskie uliczki, a w nich ludzie mieszkający w domach "kartonach". Patrzyli się na mnie jak na jakiegoś obcego. " Nie podoba mi się tutaj." - Pomyślałam, idąc szybkim krokiem.
- Halo, malutka. Chodź zatańczyć. - Nieznajomy głos wydobył się z jednej z wąskich uliczek. Podpity czterdziestoparoletni mężczyzna wyłonił się z obskurnej ulicy. Chytrymi oczami lustrował moje ciało. Wzdrygnęłam się, po czym szybko ruszyłam w przed siebie.
- Zaczekaj! - Krzyknął człowiek. Usłyszałam, że biegnie za mną. Spanikowałam.
- Jesteś sama, skarbie? - Złapał mnie za dłoń, przyciskając do siebie. Odór alkoholu, wyczuwałam nawet wtedy, kiedy nie otwierał ust. - Mam na imię Flash i wiesz co? Wygląda na to, że przydałby Ci się przyjaciel.
- Ja... ja czekam na kogoś. - Wyjąkałam, odsuwając się gwałtownie.
- Nie musisz na tego kogoś czekać. Masz mnie. Ja już się Tobą zajmę. - Ponownie chwycił mnie za łokieć i przyciągnął do żelaznego cielska.
- Proszę, niech mnie pan zostawi. Mówiłam, że czekam na kogoś. - Udawałam stanowczą i pewną siebie, ale w rzeczywistości w moim głosie można było usłyszeć lęk.
- Mam ochotę tańczyć. - Powiedział, ściskając mnie w ramionach.
- Ale ja nie! - Próbowałam się wyrwać, ale ten facet był jak ze stali. Szarpanie się z nieznajomym nie dawało żadnych skutków, dlatego postanowiłam kopnąć go w krocze. Wtedy jego uśmiech zniknął mu z twarzy. W oczach było widać gniewne połyski. Grobową ciszę zagłuszał świst jego oddechu.
- Wiesz na co teraz mam ochotę? - Zapytał, przybliżając się do mnie. Czułam jakby serce miało mi zaraz wyskoczyć z klatki piersiowej. Obawiałam się najgorszego.
- Chyba wypił pan wystarczająco dużo piwa. - Oznajmiłam, chociaż wiedziałam, że ten facet miał inne pragnienie.
- A kto mówi o piwie? - Nie wiedziałam co robić. Nie ustępowałam ani kroku, mając pewność, że każda oznaka strachu lub słabości okaże się fatalna w skutkach.
- Wiesz dobrze czego chcę. - Cwaniacko pochichotał pod nosem i palcami powędrował do moich piersi. Bez chwili zastanowienia, po kryjomu wyjęłam z torebki nowo zakupione perfumy. Zaczęłam psikać nimi po jego oczach. Facet natychmiast puścił mnie i zasłonił twarz rękoma. Krzyknął z bólu. Zabrzmiało to tak, jak wycie rozwścieczonego zwierza. Przestraszona zaczęłam uciekać. Po chwili przystałam. Odwróciłam się i nigdzie już go nie było. Oparłam się o mur i odetchnęłam z ulgą . Przed oczami latały mi ciemne mroczki. Myślałam, że dostanę zawału. Zmęczona zamknęłam oczy. Byłam przerażona. Teraz wiem, czemu moi rodzice zakazali mi tutaj chodzić.
Niespodziewanie ujrzałam przed sobą tego całego Flash'a. Nawet się nie siliłam z nim szarpać. Ze strachem w oczach oczekiwałam na najgorsze. Nieznajomy brutalnie rzucił mną w ciemną uliczkę.
Z hukiem przewrócił jakiś duży karton. Ból i wściekłość dodawały mu siły. Zacisnął palce na moich ustach, dusząc szarpiąc jednocześnie. W ostatnim momencie świadomości zobaczyłam szaleństwo. Jego brudne łapy zabrały się za rozpinanie mojej koszuli. W nim się zorientowałam byłam niemal naga. W oddali ujrzałam biegnącego chłopaka w naszą stronę.
- POMOCY! - Krzyknęłam z trudem.
- Pozwoliłem Ci gadać?! Nie! Więc zamknij się i się delektuj. - Mężczyzna rozpiął swój rozporek. Z błagalnym wzrokiem oczekiwałam na nadejście pomocy. Potem nastała ciemność.

                                                                    ⚝ ⚝ ⚝


Heeej! I jest 1 rozdział! Ciekawa jestem, co o nim sądzicie. ;D Nie zgadniecie, kto się pojawi w następnym rozdziale haha LICZĘ NA SZCZERY KOMENTARZ! Napiszcie swoje twitter'y, jeśli chcecie być informowani o nextach. Przepraszam za wszystkie błędy. KOCHAM WAS I DO NEXTA! ~~ @agata_971012 xxx

35 komentarzy:

  1. ZAJEBISTY <3 Huhuhu Harry. Ale fajnie jakby oni byli razem a on byłby taki "Grr" xd :D

    _____________________
    @Bbelieve_e

    OdpowiedzUsuń
  2. On jest zajebisty tt _@olam295

    OdpowiedzUsuń
  3. zajebiste :D @massnea

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny ! Czyzby Harry xd? fajna jest ta dziewczyna :3 Czekam na nexta @gabka17

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny ! Czyzby Harry xd? fajna jest ta dziewczyna :3 Czekam na nexta @gabka17

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny ! Czyzby Harry xd? fajna jest ta dziewczyna :3 Czekam na nexta @gabka17

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział :) @swag_on_juju

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział! :D Nie spodziewałam się takiego przebiegu akcji :)
    No to teraz czekam z niecierpliwością na następny rozdział :3
    @polish_eyes95

    OdpowiedzUsuń
  9. Jejku bardzo mi ię podoba to opowiadanie, prosze o informowanie mnie o nowych rozdziałach @bieberowa103 :) xoxo

    OdpowiedzUsuń
  10. wspaniały rozdział ,czekam na następny
    @Gabi19_98

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz talent do pisania. Kocham twój blog ♥, oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziewczyno jesteś niesamowita! Masz smykałke do pisania ;D

    your-perfect-dream.blogspot.com :)
    (bylabym dozgonnie wdzieczna za jakis komentarz)

    OdpowiedzUsuń
  13. Już mi się podoba :D Czekam na next :)
    @zanka1997

    OdpowiedzUsuń
  14. chodziło o szczery komentarz więc mam nadzieję, że się nie obrazisz i nie zrazisz:) rozdział naprawdę fajnie napisany i cały ten pomysł...WOW. ale ta rozmowa z Harry'm..chyba za szybko jej powiedział dokąd ta brama prowadzi, nie uważasz? ale może to tylko jakieś moje widzimisię:) podoba mi się, czekam na dalszy ciąg:)

    @Saviour_

    przy okazji, tematyka 1D nie fantastyka ale może ci się spodoba:) hej jop trzymaj się! :) http://nocturnsblog.tumblr.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Mnie się podoba. Ciekawe. Trochę powtórzej i czasem zdarzają się błędy językowe, ale ktogo to obchodzi xD Ważna jest treść, a u Ciebie jest świetna. Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału. Poinformuj mnie na twitterze - @officialklaudd

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudowny! Mam nadzieje ze bd mnie informowac o nowych rozdzialach ;) @kidrauhler69 .

    OdpowiedzUsuń
  17. Wow
    To było takie...
    asdfhjhsdfhnlgfajghhffkjlfjeri
    Piszesz niesamowicie *-*

    OdpowiedzUsuń
  18. TO było... No, brak mi słów, genialne, świetne, niesamowite. Pisz tak dalej, nie zmieniaj niczego. Ily
    Poinformuj mnie na tt, kiedy dodasz kolejny rozdział - @AwwwwwNiall .

    OdpowiedzUsuń
  19. Tak coś czuje, że to chyba nie będzie Harry a Justin. No cóż dowiem sie w następnym rozdziale (mam nadzieje że pojawi sie niedługo) Ogólnie to świetne *.* /@Japitole_To1D

    OdpowiedzUsuń
  20. Pewnie Justin hehe ;D
    Świetny rozdział :)
    @kelancey

    OdpowiedzUsuń
  21. Co za emocję ! Nie do opisania ! Nie zdziwiłabym się, gdyby w 2 rozdziale pojawił się Jus. <33

    @pysia_aaw

    OdpowiedzUsuń
  22. WoW to jest świetne i te emocje xD Z niecierpliwością czekam na kolejną część :))
    @take_youuu

    OdpowiedzUsuń
  23. To 1 rozdział, a jaki ciekawy.Z niecierpliwością czekam na następny rozdział, mój TT @Paulaa9999

    OdpowiedzUsuń
  24. omg ;3 mega <3 @Kiniaa9912

    OdpowiedzUsuń
  25. świetnie piszesz, czekam na następny rozdział! mogłabyś mnie informować na twitterze o nowych notkach? błagam! @taken_by_Malik

    OdpowiedzUsuń
  26. kurde fajne to :D ciekawe i można sie wciągnąć :D @ola_frugo

    OdpowiedzUsuń
  27. cnkjcdksnjdx ja chce kolejny rozdział :))

    OdpowiedzUsuń
  28. Juliaa00Styles27 czerwca 2013 12:50

    Aj aj aj aj aj SWIEEETNYY!! Juz chce nastepnyy ;**

    OdpowiedzUsuń
  29. Jak moglas w takim momencie! @Dhoran24Niall informuj mnie

    OdpowiedzUsuń
  30. Swietny ! <3 Ale nie zyjesz ! Jak moglas w takim momencie przerwac?! No slucham tlumacz sie :D Ahgfhh boskie to opowiadanie *.*
    dawaj drugi rozdzial :D <3
    Syl xx

    P.S. zapraszam do mnie :) cos dla kazdego i Directioners i Beliebers i Prisoners :) http://mywaytobehappy95.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  31. swietne zakochalan sie juuz w tyn opowiadaniu <3

    OdpowiedzUsuń
  32. no nie mogę! ja chyba nie mogę czytać fanfiction o moich idolach, bo potem nie śpię po nocach czytając wszystkie rozdziały...#LoveLoveLove @Diamond_Things

    OdpowiedzUsuń